Subiektywnym Okiem Sora (2), czyli Walentynkowe rozterki

Gdyby nie słyszał
nikt by nie uwierzył
w to, co w mych uszach
zabrzmiało dziś rano
i sam już nie wie
czemu na to „kocham”
Sor nie odpowiedział
„Ja też kocham Panią”.

Być może z lęku,
czy też z ekscytacji
rumieniec palił
brodę niezgoloną
bo słowo „kocham”
różne rzeczy znaczy
i to co wolno
i co zabroniono.

Subiektywnym Okiem Sora, czyli jesteście wielcy

Historia, która zostawia nam przesłanie,

Być lepszym, być sobą, szlachetnym być jak kamień.

                                                                                 Bilon „Sierpniowe niebo”

          Zachwycony, wzruszony i oczarowany. Tak mógłbym opisać swoje wrażenia po piątkowej uroczystości związanej z Narodowym Świętem Niepodległości. Jakże to możliwe, że Sor, którego serce od lat powtarza za Seneką „patria mea totus mundus est” (cały świat jest moją ojczyzną), i który odczuwa w duchu jak Diogenes, że jest „civis totius mundi” (obywatelem świata), mógł wzruszyć się obchodami święta niepodległości? Nawet, jeśli jest to Sora ojczyzna.

          Sora szczery zachwyt, wzruszenie i oczarowanie nie odnosi się do czasów i wydarzeń, które wspominać jedynie możemy, które w annałach historii spoczywają i choć nie wiem jak głębokie by były, jakby odległe i niezbyt aktualne dla wielu pozostają. Zachwycił się WASZĄ postawą, wzruszył się atmosferą, którą WY stworzyliście i oczarowało go WASZE zaangażowanie. Czy ktoś pamięta, aby w historii naszych szkół tak dużo osób było ubranych na galowo i nosiło dobrowolnie przypiętą biało-czerwoną kokardkę? Czy ktoś pamięta, aby kiedykolwiek na auli panowała taka atmosfera powagi i skupienia? Trudno by było znaleźć przedstawienie, w którym zaangażowanie wykonawców byłoby przekazane w tak artystycznie profesjonalny sposób. Bogactwo form (film animowany, teledysk i kronika filmowa, recytacja, dialog i monolog, śpiew z podkładem i a cappella) zaspokoiło zróżnicowane gusta, kostiumy odzwierciedliły realia epoki. Dobór treści, boski chór i bijąca od aktorów i słuchaczy powaga oraz spokój zbudowały nastrój i atmosferę.

          Sor jest wzruszony, bo choć wiary swojej nie pokłada w rasie, narodzie, religii, filozofii, jakiejkolwiek doktrynie czy instytucji, to z pewnością pokłada ją w pojedynczym człowieku. I kolejny raz się nie zawiódł. Bo mocno wierzy w siłę JEDNEGO CZŁOWIEKA, który jak szczypta soli może nadać smak całej zupie. Bo wierzy w siłę GRUPY WOLNYCH LUDZI, którzy pozytywną postawą mogą nadać sens całej szkole, która się „akademicką” w nazwie mieni. Bo Sor wierzy w tych, którzy pytają „Co ja mogę zrobić dla szkoły, dla Polski i dla świata?” I to go zachwyca, wzrusza i oczarowuje.